Witajcie. W
dzisiejszym poście chciałbym się wypowiedzieć na temat mszy. W kościele
chrześcijańskim podczas mszy, która jest w pewnym sensie rytuałem, przemieniana
jest woda w wino i chleb i ciało Chrystusa. Ale to tylko umowna przemiana.
"Wino" ksiądz sam wypija a "ciało" jest czasami wkładane do
kielichów tuż przed mszą. Modlitwy są i do tego nie mogę się przyczepić ale nie
ma nastroju. Wszyscy powtarzają słowa, jakby musieli. Nie wierzą w moc, która
te słowa mogą mieć. Nie wiem co było pierwsze, utrata wiary ludzi, czy
upraszczanie mszy przez księży. Jedno wynika z drugiego i na odwrót. W
rytuałach satanistycznych została zachowana pierwotna moc. I wszystkie emocje.
Na zwykłej
mszy:
- panuje znudzenie
- ludzie powtarzaja słowa bez przekonania
- "kiedy koniec, kiedy koniec"
- sztuczna rytualność
Na
satanistycznym rytuale:
- Strach przed niepowodzeniem
- Wiara w moc słów, które się wypowiada
- dokładność w rytuałach
Oba obrzędy
są w pewnym sensie potrzebne. Ale nie powiem wam czemu, sami do tego
dojdźcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz