poniedziałek, 7 stycznia 2013

Najemnicy

"

XXX
-Jesteśmy coraz słabsi-Lucyfer uderzył  dłonią o stół wokół którego stali. –Zrób coś z tym!
-Nie masz prawa mi rozkazywać-Podszedł do Lucyfera, stanął nad nim i nachylił głowę. Był od niego o głowę wyższy.
-Wybacz-Pochylił głowę. Bał się go. Ale musiał z nim współpracować, szczególnie w tych ciężkich chwilach.
-Potrzebujemy nowych ludzi-Odszedł na niego i usiadł na krześle. Lucyfer stał nadal. Wolał nie ryzykować.
-Ale sam wiesz jakie to trudne. Potrzeba wiele prób żeby znaleźć odpowiednich…
-Tak, wiem. Ale mam pomysł. Bóg też się zbroi. Może by tak odciągnąć ludzi od niego.
-Ale… W sumie to nie głupi pomysł. Łatwiej będzie ich odwieść od Boga niż szkolić od nowa.
-Więc nie stój już tutaj tylko obserwuj co robią aniołowie. Przecież sam Bóg nie pofatyguje się na Ziemie.
Lucyfer wyszedł z Sali. Gdy wychodził jego wzrok na plecach. Trudność sprawiło mu wyjście z pomieszczenia. Strach go paraliżował. Ale bał się niewielu rzeczy."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz